Kategoria: Psychoterapeuta

Siedem.

Obudziłam się przeciągając i jęcząc głośno. Jak zorientowałam się gdzie jestem to szeroko otwarłam oczy i usiadłam gwałtownie. Cholera. Zerknęłam na telefon. 6 rano. Ciekawe, czy Jared już wstał. Wolno wstałam z łóżka i się przeciągnęłam, a później popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Hmm.. wyglądam tragicznie. Poprawiłam długie niesforne włosy, które stały teraz we…



Sześć.

- Jared… – jęczałam mu w usta. – Ja… nie wiem, jak zareaguje. – teraz mój głos się łamał. Tak bardzo nie cierpiałam moich paranoi. Tak bardzo pragnęłam czerpać przyjemność z tego zbliżenia, a czułam jak panika czai się i czeka, żeby zawładnąć mną. – Wiem Nail. – pocałował mnie w czoło i przesunął ręce…



Pięć.

Obudziłam się i zaczęłam przeciągać obolałe mięśnie. – Ehe, maruda wstała. – otwarłam szybko powieki i spojrzałam prosto w szare oczy Jareda. Machnęłam ręką, tak jakbym chciała go olać i obróciłam się bokiem, żeby zasnąć. Teraz poczułam, że jest mi cholernie nie wygodnie. Znów zaczęłam się kręcić. Nosz.. gdzie ja leżę?! Podniosłam się bardzo szybko…



Cztery

On żartuje, on żartuje, on żartuje. Szlag. Nie żartuje. – Cholera. – burknęłam. wyszczerzył się i podał mi klucze. Hmm.. moja ciekawość wygrała wzięłam je z jego ręki i weszłam po pięknym ganku. Ostrożnie otwarłam drzwi i weszłam do środka. Oniemiałam. – Weź mi go sprzedaj. – mruknęłam załamanym głosem. On był idealny, przytulny i…



Trzy.

- Na niej pobiłam wszystkie swoje rekordy. Brakło chyba 3 sekundy do pobicia rekordu naszego kraju w prędkości, przeskoczyłam 2 metrowy mur. Przejechałam najcięższą choreografię kroków końskich. Byłyśmy zgraną i idealną parą. Jednak moja reputacja się nie zmieniła. Dalej mnie uważali za osobę która to wszystko osiągnęła siłą. Spadłam z niej tak wiele razy, ale…



Dwa.

Było już późne popołudnie. Dziś odpuszczę sobie stajnie. Podjechałam autem pod mały jednorodzinny domek. Uwielbiam na niego patrzeć. Kiedyś go kupię, albo podobny do niego. Budynek był drewniany i niezwykły. Miał śliczny ganek, okna otwarte na świat i piękny ogródek. Jeszcze tylko pare tygodni i będę mogła wziąć kredyt. Zamknęłam oczy. Teoretycznie mam pieniądze, ale…



Jeden.

Wysiadłam z czarnego Coopera, którego zaparkowałam przed ogromnym metalowym budynkiem. Cholera. Po co ja się na to zgodziłam?! Psychoterapeuta… i że niby on ma mi pomóc? Westchnęłam. Ale muszę coś zrobić ze sobą. Muszę… Weszłam do wielkiego holu i skierowałam się do recepcji. – Dzień Dobry, nazywam się Neill Chole, jestem umówiona z doktorem Jaredem…